poniedziałek, 9 września 2013

„Bez Dogmatu” nr 96

Pierwszy raz zakupiłem ten kwartalnik za 7 zł, choć ma on już swoją historię. Początek mnie średnio zajął, zwłaszcza antykościołowe wynurzenia Szumlewicza, chyba na pograniczu banału. Moja ocena może być niesprawiedliwa, bo już tyle powiedziano o Kościele, a ten jak stał, tak stoi i niewiele się przesuwa, jedynie dostrzega więcej zalet w kapitalizmie.
Religia i gender to tematy przesadnie eksponowane przez lewicę, głównie przez tą mainstreamową, ale te artykuły wyjątkowo się bronią. Najpierw dissowanie Franza, który za osłoną skromności, ma pewnie wiele do ukrycia („no i wybrali ch..”). Krytykuje się też skrajną islamofobię. Owszem jest to poprawność polityczna, ale wg mnie słuszna. Parafrazując Biblię – „w czyimś oku widzisz drzazgę, w swoim nie widzisz belki”. Jest mowa o „Biblii homoseksualistów”, „… feministek” itd. Dla mnie to akademicka zabawa dla podszkolenia się w hebrajskim, aramejskim i grece. Tłumacz zawsze doda coś od siebie, ale to ma dotyczyć tylko sfery estetycznej… Artykuł ten nosi nazwę „Biblia Wujka i Wujenki”. Podoba mi się. Choć z drugiej strony warto się zastanowić czy te wszystkie przekłady: Wujka, Tysiąclecia, Nowego Świata są wierne i czy w ogóle coś takiego jest możliwe.
Kolejne artykuły dotyczą praw lokatorskich i eksmisji. Dla mnie szokujący jest artykuł „Ludzie bezdomni” gdzie Bakalarczyk przytacza ankietę Gazety Wyborczej, co gimbusiarnia zrobiłaby z bezdomnego. Eh, niektórzy mają za dobrze. Dwa ostatnie artykuły to tłumaczenia z Maxa Miilera i Ady Colau.
Na końcu przytoczone są ciekawe cytaty. Szczególnie podoba mi się wypowiedź Julii Pitery dla Superstacji. Oto fragment : „(…) kultura jedzenia śniadania w Polsce nie istnieje”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz